piątek, 16 stycznia 2015

NIe spiesz się !

Jeśli masz na coś 15 minut, to nie osiągniesz tego w cały dzień.
Jeśli masz zamiar poświęcić cały dzień, to osiągniesz cel w 15 minut.
Mieliście już taką sytuację, że wszyscy są gotowi i czekają na ciebie... Więc wy zaczynacie się stresować i SPIESZYĆ!
Ręce zaczynały się trząść, dziwnym trafem zapomnieliście toczka a koń rzuca głową. Konie czują nasz pośpiech. Ja miałam z tym duży problem. Moment, w którym ktoś mówił mi NINA POSPIESZ SIĘ, albo widziałam gotowe konie na podwórku był dla mnie straszny.
Od nie dawna w takich momentach mówię sobie w głowie, że pośpiech nie ma sensu... I BUM nagle ja jestem spokojna, koń się nie wierci i wychodzę gotowa w 3 minuty.
Pamiętajcie pośpiech to najgorsze co może być przy koniu.

Pozdrawiam Was! Jutro bądź po jutrze pojawi się kolejny post. I postaram się aby pojawiał się bardziej regularnie.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Przestań! Tam nic nie ma...- czyli jak reagować na koński strach


   Jak dobrze pewnie Wam wiadomo- konie to płochliwe zwierzęta, więc potrafią przestraszyć się małej rzeczy (listka na drodze, plamy odbijającego się światła lub wiewiórki schodzącej po drzewie).
Niestety z uwagi na to, iż konie są od nas większe i silniejsze boimy się ich reakcji (zwrotów i galopu w drugą stronę bądź baranów, które mają być formą obrony), a tak dokładniej upadku. Niestety nad strachem trzeba panować.
 Konie doskonale odczuwają nasz strach i nerwy, więc od razu w ich głowach powstaje myśl: Ocho człowiek też się boi! Trzeba uciekać.... Nie powinno tak być. Koń musi mieć w nas oparcie i poczucie, że choć on jest większy to my go obronimy.
Właśnie dla tego w sytuacji spłoszenia nie należy krzyczeć (w ogóle, na konia też nie), najlepiej pogłaskać go i łagodnym głosem przekonywać że nic się strasznego nie dzieje.


   

Jeżeli sytuacja jest nie co inna- czyli jest miejsce koło, którego koń boi się przejść. Należy najpierw spróbować z siodła a jeżeli to się nie uda to spokojnie zejść i z ziemi pokazać mu że nie ma tam nic strasznego (najlepiej jak powącha to straszne zjawisko, którego się bał). Następnym razem już nie powinien mieć tego samego problemu.



Zupełnie inną sytuacją jest gdy koń ma w sobie dużo energii i na siłę szuka sobie pretekstów do jakiś atrakcji. Niestety w takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak uspokajać go, i karcić za złe zachowanie...

Jak zatrzymać konia który już ucieka? No tak, w tym momencie ciężko będzie go zatrzymać, ale możne spróbować. W takiej sytuacji powinno się dociążyć konia (siąść mocno w siodle i odchylić się do tyłu), i oczywiście złapał mocniej wodze.




Na koniec filmik<3:


Mam nadzieję, że ten post będzie dla Was przydatny :) A jak wy radzicie sobie z "płochliwymi" sytuacjami? Chcecie abym robiła ilustracje na bloga?
 Zapraszam do komentowania... i obserwowani to bardzo motywuje.
~~Samurajowa
Znajdziecie mnie na:
instagram:  crispssamuraj
snap: samurajlover
mail: ninka.wronska@gmail.com







piątek, 2 stycznia 2015

kontrasty- czyli czego boi się koń...

Zastanawialiście się kiedyś czemu wasz koń odskakuje ze strachu, w trakcie gdy wy nie widzicie nic strasznego.
Konie boją się kontrastów... Co to znaczy? Boją się wyraźnie odznaczających się plam. Jak dobrze Wam wiadomo konie nie widzą wszystkich kolorach (nigdy nie możemy być na sto procent pewnymi).
Więc gdy widzą bardzo odznaczający się fragment podłoża interpretują to jako zagrożenie.
Najprostszym przykładem kontrastu jest: zaśnieżona łąka i przejście na drogę asfaltową...

Dziś taki krótki post za nie długo pojawi się post o jak konie reagują na strach? I jak my mamy reagować na strach konia.
Pozdrawiam Was cieplutko i mam zadzieje że u Was jest lepsza pogoda niż u mnie.
Na poprawę samopoczucia w tę depresyjną pogodę;









sobota, 13 grudnia 2014

Inspiracje na zimę 2014 oraz 2015

Wiem, że wiele z Was jest wzrokowcami więc myślę, że taki post Wam się spodoba.
Te zdjęcia, które tu pokarzę podobają mi się pod względem kompozycji oraz wykonania, ale pokazane na nich stroje (dla konia i jeźdzca) nie są godne uwagi. (moim zdaniem)

    Pierwsza sesja jest wykonana przez Hansa Silvestera  A wystąpiła w niej bardzo znana modelka Othylia Simon i oczywiście przepiękne kucyki islandzkie.
    Hermes to luksusowa francuska marka, znana z prostych projektów i zamiłowania do jeździectwa. Czas sprawia, że produktem flagowym nie są już tylko torebki, ale akcesoria do domu, dodatki i oczywiście wszystko co związane z końmi (akcesoria do jazdy dla konia i jeźdźca).  Niedawno miała premierę kampania na Jesień i Zimę 2014/2015 roku.




                                 Smuggler





Kto poznaje modela?? Jest to nie kto inny jak sam Kevin Stuart, czyli sławny francuski skoczek. 
Te urokliwe zdjęcia z niezwykłym  klimatem wykonał Xavier Arias a stroje zaprojektowała Yasmine Elsami. 

Tak dzisiaj tak króciutko, ale powoli szykuje się post o modzie (powoli bo ja jestem nie w temacie) Myślę, że nawet taki prosty post Wam się spodoba.
Napiszcie co sądzicie albo zostawcie +, to bardzo motywuje ! Chcecie częściej coś takiego?
~~ Samurajowa

czwartek, 4 grudnia 2014

Ej ty ZATRZYMAJ SIĘ!

Z Samurajem miałam problem z zatrzymywaniem się... Przeważnie zatrzymywanie kończyło się na szarpaninie...

Musiałam powiedzieć dość i coś zmienić, bo i mu i mi nie za bardzo się to podobało i do tego bałam się, że się zniechęci. Właściwie doszło do tego, że gdy próbowałam mu założyć wędzidło to dawał głowę do góry i przekrzywiał na bok! I najgorsze było to, że robił to przeze mnie.
Ja wiem, że nie powinno to dojść do takiego stanu, ale teraz pogoda nie pozwala na jazdę na ujeżdżalni a w terenie nic nie zrobię...
Stare zdjęcia bo na nowe nie ma pogody:( CZEKAMY NA ŚNIEG!
Gdy tylko miała możliwość postanowiłam z nim chodzić w ręku i często się zatrzymywać najpierw na słowo "stój" a potem (gdy nie będzie reakcji) to lekko pociągnąć za uwiąz.
Pochodziłam z nim na razie w ten sposób raptem dwa razy w tym raz po terenie weszłam na 5 minutek, a tu już efekty. Teraz przeważnie (przez ostatnie dwie jazdy) wystarcza mu tylko dosiad. Jestem z niego dumna <3
Piwcia wypatruje śnieg!
Została nam jeszcze niechęć do wędzidła, ale w raz z mamą postanowiłyśmy zakupić mu wędzidło smakowe.. W efekcie wyszło, że dostałam je od koleżanek. Za co BARDZO im dziękuje.
Na razie mieliśmy okazje raz na nim pojeździć, ale prawdopodobnie jutro będzie kolejny raz. A do tego banan sam się pcha na twarz jak się widzi takiego zapienionego Samisia <3
Gucio poluje<3

Chciała bym jeszcze z precyzować iż chodziłam z nim wcześniej (przed tym jak zaczęłam sama na nim jeździć, czyli ostatni raz w wakacje) na uwiązie i na lonży i ćwiczyliśmy stój, kłus i inne, ale jak widać koniątko zapomniało...

Wiem, że cała sytuacja nie powinna dojść do momentu kiedy nie lubi wędzidła, ale ja też się uczę! Nie jestem wszechmogąca ani wszechwiedząca! I uczę się na błędach staram się je eliminować a nie zamiatać pod dywan np. kupując ostrzejsze wędzidło.
Teraz jeszcze z takich rzeczy, którymi trzeba się zająć jest jeszcze jego wiercenie się przy wsiadaniu...
Jeśli macie jakieś rady jak mogła bym się tego pozbyć to oczywiście piszcie, a ja oczywiście jak sobie z tym poradzę to zdam wam relacje.
Filmik na dziś:





  Dorzucę jeszcze, że moje posty będą teraz bardziej estetyczne! BO OSTATNI przyprawia mnie o mdłości, pod względem manualnym. Dzisiejszy post utrzymany w ciepłej bronzowawej kolorystyce.Co myślicie?
Komentujcie i + jeśli Wam się podobało i piszcie swoje sposoby na takie przypadki.
~~Samurajowa


poniedziałek, 1 grudnia 2014

Wiem, że dawno nic nie dodawałam... Niestety, JA NIE POTRAFIĘ napisać posta na siłę.
Prosiliście mnie o post o niekonwencjonalnych metodach leczenia (w tym przypadku u koni), ale ja się na tym wogóle nie znam. I taki post nie miał by sensu, były by to suche fakty z internetu.
Więc postanowiłam, że pozostanę przy rzeczach, o których przynajmniej wydaje mi się, że coś wiem.


Dzisiejszy post będzie, krótki i nieco inny. Opowiem Wam o moim błędzie, który zrobiłam w piątek (28.11.2014). Gdyby nie to, że p. Seweryn zwrócił mi uwagę, że głupio robię to myślę że nie raz bym to zrobiłam. A dokładniej lonżowała Samuraja (nie przyzwyczajonego do lonżowania na ujeżdżalni, tylko na lonżowniku) na ZA KRÓTKIEJ lince... Jeszcze do tego wszystkiego doszedł jego nadmiar energii, twarde podłoże i to że był strugany we wtorek... Mogło się to źle skończyć...
Może trochę bliżej przedstawię Wam sytuację...
Przyjechałam do stajni w piątek, ok. 18... Było już zimno i ciemno.. Takie to uroki zimy. (uwielbiam zimę) Wiał wiatr, więc postanowiłam, że pochodzę z Samurajem w ręku, i za kłusuję na lonży (lince), poćwiczę stawanie (mamy z tym problem, ale pracujemy nad tym, może dodam o tym posta?). Wszystko było wspaniale... do czasu gdy zaczęłam go lonżować. Samuraj nie chciał chodzić po kole, linka była z krótka i w momencie gdy on mi się wyrywał musiałam go ciągnąć. Mogłam mu zrobić nieświadomie krzywdę. Całe szczęście, że pan Seweryn zwrócił mi uwagę. Potem Samuraja wzięła pani Gosia i prze lonżowała. Strasznie próbował dominować do czasu gdy zauważył, że nie ma szans Xd.
W sumie tyle już napisałam a nie powiedziałam jakie to mogło mieć skutki! Gdybym go na takiej krótkiej lince po ciągnęła mógł by sobie w najlepszym razie coś na ciągnąc na najgorszym zerwać...


Uczę się na swoich błędach, i raczej (przynajmniej do konia) nie popełniam tych samych dwa razy.
Wiem, że post jest krótki, ale mam nadzieje, że Was nie zanudziłam.

Napiszcie co sądzicie albo zostawcie +, to bardzo motywuje ! Chcecie post o zatrzymywaniu się i recenzję wędzidła smakowego?
~Samurajowa~

wtorek, 18 listopada 2014

Środek ciężkości

Od razu uprzedzam ten post nie koniecznie rozwiąże twoje problemy z koniem...
Nie pracuje zadem, złości się na mnie i ciągle przewraca... Czemu ???
Jednym z powodów może być to, że w złym miejscu opierasz swój środek ciężkości.

Spróbuję Wam wyjaśnić czemu jest to takie ważne i jak prawidłowo ustawić nasz środek ciężkości.

Nasz środek ciężkości powinien znajdować się w tej samej lini co środek ciężkości konia, aby nie zaburzać jego równowagi.


Nasz środek ciężkości musi opierać się na lini środka ciężkości konia, czyli na 12 kręgu.

Jeżeli opieramy się na innym miejscu końskiego grzbietu, to obciążamy my za bardzo jedną stronę ciała, przez co w naturalny sposób zaburzamy jego równowagę.
Jeśli to młody koń to jest to normalne, że koń się potyka. Więc niekoniecznie jest ot zależne od Was.

Może to być również powodem, że koń NIE "pracuje" zadem. Gdy pochylamy się zbytnio do przodu to obciążamy przednie nogi, przez co koń nie może odpowiednio angażować zadu.

I trzeci powód dla, którego warto dobrze ułożyć środek ciężkości:
koniu jest wygodniej i lżej. NIE MA CHYBA LEPSZEGO POWODU. 

Sama mam z tym problem.... Niestety w szczególności w galopie za bardzo pochylam się do przodu.
Walczę z  tym.

Pozdrawiam Was Cieplutko. Piszcie jakie WY macie problemy z końmi lub ze swoim dosiadem.
Komentujcie i obserwujecie to bardzo motywuje.
~Samurajowa